
Serial dr House z napisami w TVP! »
28 Ogólnopolska Pielgrzymka Osób Niesłyszących na Jasna Górę »
Dla niesłyszących język polski jest językiem obcym. »
Wystawa malarstwa Ewy Oliwkowskiej »
Program Wyprawka Szkolna 2010 również dla uczniów niesłyszących. »
Język migowy w przestrzeni kosmicznej. »
David Bower głuchy artysta z Wielkiej Brytanii ponownie zagra w filmie. »
Polski Film Nie Głuchnie - czyli ciąg dalszy kampanii. »
Niesłyszący studenci w USA testują nowe technologie dla telefonów komórkowych. »
Stan Kalifornia będzie głosować nad kontrowersyjną ustawą dyskryminującą ASL. »
RPO wystąpiła o prawne uznanie głuchoślepoty za oddzielny rodzaj niepełnosprawności. »
Ochroniarz zaatakował głuchego mężczyznę. »
Bilety na Festiwal Chopin i jego Europa dla osób niedosłyszących. »
Inne - mirq
Praca - dam - Mechanik poj. Ciezarowych (DAF MAN SCANIA MERCEDES IVECO) Wielka Brytania
Sprzedam - BUDZIK Z LAMPKĄ
Praca - szukam - rob
Kupię - Kupie aparat Phonak Clasica
Zamienię - Sprzedam vw golf 2
| Sport | Portugalia |
Publikowane: 14-07-2010 11:55:00
Autor: Krzysztof Chęciak
W dniach 3-13 czerwca w portugalskim mieście Estoril leżącym nad samym Atlantykiem odbywała się XVI Olimpiada Szachowa Niesłyszących ICSC. Olimpiadzie towarzyszyła malownicza sceneria wielkiego oceanu i duża serdeczność ze strony gospodarzy. Areną zmagań było nowoczesne centrum kongresowe leżące w samym centrum Estoril, sąsiadujące z gigantycznym kasynem gry, wokół którego zaparkowanych było mnóstwo drogich aut. Narodowe ekipy niesłyszących olimpijczyków zakwaterowane były w pobliskich hotelach. Nie było daleko, krótki spacer robił dobrze każdemu.
Polska ekipa zakwaterowana była w starym, zabytkowym hotelu „Sana”. W hotelu tym były nie tylko komfortowe warunki do wypoczynku i treningu ale także rozciągały się z niego przepiękne widoki na panoramę miasta i ocean. W hotelu ponadto czuć było...ducha! I to nie byle jakiego ducha, nie byle kogo a jednego z największych koryfeuszy „królewskiej gry” samego Alechina. Jedna z sal konferencyjnych nosiła właśnie jego imię. Aleksander Alechin jeżeli ktoś nie wie – to jeden z najsłynniejszych szachowych mistrzów świata. Być może nawet najsłynniejszy, ponieważ w swoim czasie był ikoną. Dokładnie czwarty mistrz w historii, było ich do tej pory zaledwie 20.
Niezliczona ilość anegdot krążyła o Alechinie. Zarówno możni tego świata jak i mnóstwo kobiet zabiegało o jego względy. Był duszą towarzystwa, gawędziarzem i kawalarzem. Robił dowcipy. Historycy szachowi przytaczają jego wygrane boje z genialnym Kubańczykiem Capablanką, tak jak współcześnie opisuje się pojedynki Kasparowa z Karpowem. Styl gry Alechina- wybitnie ofensywny i kombinacyjny. On właśnie był prekursorem stylu, który Kasparow tylko udoskonalił. Alechin z pochodzenia Rosjanin, potem Francuz, władał biegle czterema językami, co ogromnie ułatwiało mu kontakty, nie tylko w świecie szachowym. Ten syn posła do Dumy i córki bogatych przemysłowców toczył burzliwe życie, przeplatając wielkie zwycięstwa z zabawą i morzem wypitego alkoholu. Jak na obywatela świata przystało podróżował przez całe życie. Alechin zmarł w Estoril. Śmierć dosięgła go w pokoju hotelowym. Współcześni właściciele hotelu i personel jednak nie mają pewności czy chodziło o ten hotel czy inny. Pytaliśmy ich o rok 1946. Nikt nie potrafił nam odpowiedzieć jak naprawdę było. Dla nas, szachistów było jednak wielkim przeżyciem tu mieszkać.
Otwarcie Olimpiady nastąpiło w takt prezentacji filmu o niesłyszących z podkładem dźwiękowym najsłynniejszej piosenki Johna Lennona „Imagine” (Wyobraź sobie), którą niesłysząca młodzież portugalska wspaniale grała na bębnach. Ktoś kto stracił słuch a pamiętał tamtą piosenkę, mógł dzięki temu przypomnieć sobie jej melodię w najdrobniejszych szczegółach. Inni mogli sobie wyobrazić jej przesłanie. Jedna z najsłynniejszych piosenek świata, mówiła o pokoju, równości wśród ludzi na całym świecie.
Poziom Olimpiady był niespotykanie wysoki. Doszło wielu znakomitych zawodników w tym 2 arcymistrzów. Na Olimpiadach w 2002 i 2006 startowało po 12 ekip narodowych. Na tegorocznej Olimpiadzie było tych ekip 17. Polacy według siły gry mierzonej międzynarodowym rankingiem ELO mieli przed zawodami 6 pozycję. Nie byli więc w gronie faworytów do medali. Jednak nie tylko ranking się liczy ale motywacja i dobra postawa. To co zdarzyło się na Olimpiadzie przeszło nasze najśmielsze oczekiwania.
Obie polskie drużyny męska i kobieca spisały się na medal. Mężczyźni zdobyli medal srebrny a kobiety brązowy. Taka sytuacja jeszcze nie zdarzyła się w polskich szachach niesłyszących. Największym sukcesem Polaków były jak do tej pory dwukrotne srebrne medale męskich drużyn przed wieloma laty. Na Olimpiadzie w Portugalskim Estoril, tylko Polska i Ukraina zdobyły po dwa medale. Chorwacja zdobyła jeden medal wśród mężczyzn złoty. Rosja również złoty wśród kobiet.
W Estoril 2010 męska reprezentacja Polski grała w następującym składzie:
I szachownica - Chęciak Krzysztof (Arkadia Otwock) kapitan zespołu,
II szachownica -Strzelecki Jerzy (Arkadia Otwock),
III szachownica -Mateusz Łapaj ( Śląski Rybnik),
IV szachownica Ćwiek Mariusz (Radomig Radom)
Szachownica rezerwowa Szalko Maciej (Arkadia Otwock).
W składzie męskiej drużyny był wpisany dodatkowo jako drugi rezerwowy Aleksander Kubin wiceprezes PFSN, który był kierownikiem męskiej ekipy PFSN, lecz wiceprezes Kubin ostatecznie w Olimpiadzie nie zagrał. Obowiązki trenera męskiej drużyny pełnił Stanisław Kornasiewicz.
Podczas całej Olimpiady trwał spór pomiędzy PFSN a PZSG. Atmosfera nie sprzyjała osiąganiu dobrych wyników. PFSN chciała w pierwszych dniach wycofać swoich zawodników i powrócić do kraju. PFSN wysłała swoją ekipę a PZSG swoją. Zarówno sportowców jak i delegatów na doroczny kongres ICSC. W ekipie PFSN dominowali mężczyźni, gdyż PFSN nie chciała wysyłać na Olimpiadę kobiet, tłumacząc to niskim poziomem niesłyszących szachów kobiecych w Polsce i brakiem wystarczającej ilości środków finansowych. Biednego PZSG nie stać było na dublowanie licznej ekipy męskiej a co do kobiet to PZSG miał odmienne zdanie i wysłał je do Portugalii. Polski Związek Olimpijski Głuchych sfinansował na prośbę PZSG pobyt drużyny kobiecej. Nasze panie nie zawiodły. Miały szanse nawet na srebrny medal. Ewa Wardziak pokonała m.in. byłą mistrzynię świata Ukrainę Świetlanę Gonchar.
Wracając do największych emocji to jedna z rund turnieju męskiego rozpoczęła się z ponad półgodzinnym opóźnieniem, gdyż Polacy kłócili się kto ma grać w drużynie. Wytworzyło się na sali gry ogromne zamieszanie przy polskim stole. Żadna ze stron PFSN-PZSG nie chciała ustąpić. Podczas meczu z Anglią groził nam walkower 0-4. Bo do czasu rozpoczęcia rundy Polacy się nie porozumieli. Anglicy z życzliwością i flegmatycznym spokojem czekali co z tego wyniknie. Władze ICSC musiały natychmiast godzić zwaśnione strony. Doszło do tego, że wyprowadzono wszystkich Polaków z sali gry. Interweniował sam prezydent Michele Visco.
ICSC uznała, że PFSN w tym sporze nie ma racji. Postanowiono honorować tylko decyzje PZSG. PFSN właśnie z tego powodu o mało nie odwołała swojej ekipy.
Zawodnikom zakomunikowano, że telefon od sekretarza z Lublina każe im wracać do kraju. Potem decyzję zmieniono. Na szczęście w dalszych zmaganiach mieliśmy zbieżne cele.
Najwięcej punktów dla Polski 6 z 7 gier zdobył rewelacyjny 14-latek Mateusz Łapaj. Mateusz nie przegrał ani jednej partii notując po drodze tylko dwa remisy. Mateusz grał odważnie, ustawiał na szachownicy dynamiczne, kombinacyjne pozycje, czasami wręcz karkołomne i demolował po kolei swoich rywali. Mateusz to taki nasz mały Alechin. Mateusz w tym roku zdobył w Rzeszowie tytuł mistrza Polski niesłyszących. Wiele osób przewiduje, że wkrótce zdominuje on polskie szachy niesłyszących i będzie także mistrzem świata. Mateusz był debiutantem w drużynie a okazał się jej najmocniejszym punktem.
Ogólnie wszyscy zawodnicy spisywali się świetnie. Na pierwszych szachownicach rywale byli silniejsi i trudniej było o punkty. J. Strzelecki na 9 partii zremisował 8 i jedną przegrał. Niektórzy mieli mu za złe, że gra z asekuracją, lecz trzeba powiedzieć, że w najważniejszych partiach przetrzymał napór silniejszych rankingowo rywali i jako jedyny z Polaków rozegrał wszystkie 9 partii. K.Chęciak zdobył 4 punkty z 7 partii na I szachownicy. Oznaczało to, że z najsilniejszymi na świecie osiągnął dodatni bilans punktowy. K.Chęciak większość partii grał czarnym kolorem, który w szachach jest gorszy. Miał zwycięstwa w ważnych meczach z liderami Anglii, Węgier i Ukrainy oraz remisy z Chorwackim arcymistrzem słyszących Klaricem i byłym mistrzem świata niesłyszących Niemcem Sałowem.
Maciej Szalko miał znakomitą partię z wicemistrzem świata niesłyszących juniorów Ukraińcem Tarasem Owcharovem, którego rozgromił. Owcharov podczas ubiegłorocznego Klubowego Pucharu Europy seniorów miał 7punktów z 7 gier na III szachownicy! Maciek grał najmniej lecz pomagał kolegom przygotowywać się komputerowo. Mariusz Ćwiek w końcówce turnieju postawił „kropkę nad i” wygrywając z silnym Serbem Cimesa Rajko, partia ta zadecydowała o medalu dla Polski. Partia miała ogromny ładunek emocjonalny. Mariusz wykazał opanowanie do samego końca i wydusił w ostatnich sekundach z przeciwnika wygraną na miarę medalu. Koledzy z drużyny skakali do góry ze szczęścia.
Wielkim nieobecnym w Estoril był Marcin Chojnowski (Arkadia Otwock) aktualny wicemistrz świata głuchoniewidomych posiadający najwyższą kategorię szachową wśród niesłyszących K+ i drugi obecnie obok Chęciaka – najwyższy ranking 2162. Marcin nie pojechał na Olimpiadę tylko ze względów znanych zarządowi PFSN. Dla innych nieobecność tak silnego zawodnika była zaskoczeniem.
Marcin bardzo przydałby się ekipie. Polska drużyna w Portugalii nie była najsilniejsza na jaką było stać nasz kraj. Nie jest wykluczone, że z Marcinem byłby złoty medal. Z Chorwacja, która zdobyła złoto przegraliśmy nieznacznie 1,5-2,5.
Tak samo Jerzy Marczukiewicz (Arkadia Otwock) czy Mieczysław Czech (Wars Warszawa) mogliby pomóc w zdobyciu złota. Selekcja przed olimpiadą opierała się na niezrozumiałych kryteriach.
Za dużo w tym wszystkim było spontaniczności, za mało rzetelnej oceny aktualnej siły gry zawodników i ich możliwości. Cieszy jednak to co udało się ugrać.
Końcowa tabela turnieju mężczyzn.
1. Chorwacja 15,0
2. Polska 13,0
3. Ukraina 12,0
4. Węgry 12,0
5. Rosja 11,0
6. Włochy 10,0
7. Niemcy 10,0
8. Izrael 10,0
9. Serbia 10,0
10. Kazachstan 10,0
11. Uzbekistan 9,0
12. Bułgaria 9,0
13. Anglia 9,0
14. Szkocja 4,0
15. Portugalia 2,0
16. Azerbejdżan 2,0
17. Indie 0,0
Startowało 17 zespołów.
Kobiety grały w dwuosobowym składzie:
I szachownica Strześniewska Joanna (Arkadia Otwock)
II szachownica Wardziak Ewa (Wars Warszawa)
Kapitanem kobiecej drużyny był Krzysztof Michalczuk.
W turnieju kobiet nie było żadnych waśni.
Doświadczoną mistrzynię Polski Ewę Wardziak wystawiliśmy na 2 szachownicy aby łatwiej jej było punktować rywalki. Joanna Strześniewska musiała grać z silniejszymi rywalkami, także silniejszymi od siebie ale miała za zadanie remisować. Joasia gra od niedawna i z partii na partię robi szybkie postępy. Taktyka okazała się skuteczna. Obie nasze dziewczyny grały bardzo dzielnie i wbrew wcześniejszym opiniom zdobyły medal. W trakcie gry, naszymi dziewczynami opiekował się Krzysztof Michalczuk , debiutowo przygotowywał je Krzysztof Chęciak. Wiceprezes PFSN Kubin skomentował zdobycie medalu jako "ósmy cud świata". PZSG miał powody do radości, że także kobietom się udało.
Końcowa tabela turnieju kobiet.
1. Rosja 12,0
2. Ukraina 9,0
3. Polska 8,0
4. Kazachstan 6,0
5. Indie 4,0
6. Izrael 2,0
7. Uzbekistan 1,0
Startowało 7 zespołów.
W trakcie Olimpiady odbył się I oficjalny turniej indywidualny w szachach błyskawicznych o mistrzostwo świata ICSC. Zwyciężył w nim były, wielokrotny mistrz świata Niemiec Sergiej Sałov. Nasz najlepszy reprezentant Mariusz Ćwiek zajął w turnieju 4 miejsce. Mariusz mógł nawet być trzeci lecz miał gorszą wartościowość pomocniczą. Mariusz grał ambitnie i należą mu się brawa za pokonanie po drodze izraelskiego arcymistrza. Pozostali Polacy uplasowali się w 2-giej dziesiątce i na dalszych miejscach. Startowało 50 uczestników. Turniej toczył się na dystansie zaledwie 8 rund. Trudno powiedzieć co skłoniło gospodarzy aby tak krótki dystans obowiązywał i parzysta liczba rund, czego w szachach się unika? Nie wykluczone, że zabrakło gospodarzom środków na opłacenie sędziów i personelu. Turniej toczył się też przy małych, turystycznych, mechanicznych (nie elektronicznych) zegarach i fatalnej organizacji, na treningowej sali gry i takim samym sprzęcie. Po każdej rundzie zawodników wypraszano z sali. Była nerwowa atmosfera. To też turniej był swoistą loterią. Arcymistrzowie przegrywali inni wygrywali. Liczni zawodnicy m.in. z reprezentacji świata ICSC zrezygnowali z udziału. Włoch Duillo Collutiis wyszedł zaś z sali w proteście po 1 rundzie. Mariusz Ćwiek wykazał mocne nerwy do samego końca i także skuteczną grę za co otrzymał 100 Euro nagrody finansowej.
Podczas turnieju błyskawicznego Maciej Szalko wygrał partię z innym kolegą z reprezentacji lecz wpisał na blankiecie swoją porażkę. Reklamacja u sędziów nie przyniosła rezultatu ponieważ został złożony podpis.Maciek tym samym przekreślił swoje szanse w tym turnieju.
Mateusz Łapaj miał pecha bo mając cztery figury więcej, w jednej partii zabił króla przeciwnika a króla się nie bije w myśl ostatnich przepisów, tylko się zgłasza, że król jest pod biciem. Sędziowie w tym wypadku byli nadzwyczaj surowi i ukarali porażką. Mateusza wytrącił ten incydent z rytmu.
Tylko Jerzy Strzelecki i Ewa Wardziak nie grali w tym turnieju. Najbardziej doświadczeni nasi zawodnicy woleli odpuścić sobie „blitza” i skupić się na rozgrywkach drużynowych. Wyszło to im na dobre.
W wolnym dniu Olimpiady organizatorzy zorganizowali wszystkim uczestnikom wycieczkę do Lizbony i miejscowości Sintra, gdzie zwiedzaliśmy muzea, kościoły i galerie. Wycieczka była połączona ze świetnym jedzeniem i degustacjami wina.
Olimpiadzie towarzyszył XXX Kongres ICSC. Skrót ICSC oznacza Międzynarodowy Komitet Niesłyszących Szachów.
Polskie organizacje sportowe PFSN i PZSG zgłosiły swoich delegatów. ICSC musiała się wypowiedzieć kto może reprezentować Polskę. Zgłoszenie z PFSN przyszło po terminie. PZSG do czasu kongresu był członkiem ICSC. Ostatecznie delegatami reprezentującymi polskie szachy niesłyszących na Kongresie ICSC zostali działacze PZSG prezes Tomasz Gumiński i skarbnik Krzysztof Michalczuk.
XXX Kongres ICSC wybrał swój nowy 5-osobowy zarząd. Wielki sukces odniosła Polska, gdyż Krzysztof Michalczuk został jego członkiem. Prezydent ICSC wciąż będzie ten sam. Już 3 kadencję będzie przewodził organizacji bardzo lubiany Włoch Michale Visco. Sekretarzem Generalnym w miejsce Anglika został działacz z Izraela. Ciekawostką jest, że zgodnie ze statutem ICSC siedziba tej organizacji mieści się miejscu zamieszkania sekretarza generalnego. Dotychczas była w Anglii teraz będzie w Izraelu.Niewiele brakowało aby siedziba ICSC była w Polsce, w Łukowie, gdyż
Krzysztof Michalczuk był poważnie brany pod uwagę jako kandydat na sekretarza generalnego ICSC. K. Michalczuk pochodzi z Łukowa. Do czasu kongresu był jedynym kandydatem na te stanowisko. Lecz działacz z Izraela ostatecznie został sekretarzem a K.Michalczuk ustąpił.
Polski Związek Sportowy Głuchych mający 83 lata a przeżywający obecnie kłopoty prawne i finansowe zrzekł się członkostwa w ICSC. ICSC pozytywnie ustosunkował się do przyjęcia w poczet swoich członków Polskiego Związku Olimpijskiego Głuchych a wniosek Polskiej Federacji Sportu Niesłyszących o członkostwo w ICSC oddalił. 16 delegatów państw członkowskich ICSC opowiedziało się za przyjęciem PZOG w poczet członków ICSC. Pozostali delegaci wstrzymali się od głosu. Nikt nie opowiedział się przeciw. Polski Związek Olimpijski Głuchych, który działa od 2006 roku, będzie reprezentował polskie szachy niesłyszących na arenie międzynarodowej.
Polskiej Federacji Sportu Niesłyszących należą się podziękowania za to, że zorganizowała wyjazd męskiej ekipy a wcześniej szachowe zgrupowanie w Wiśle, na którym reprezentanci mogli szlifować formę. Na przyszłość dobrze by było aby działacze zwłaszcza z PFSN nie zwalczali słabszych od siebie lecz wspólnie z nimi starali się zapewnić sportowcom jak najlepsze warunki do zdobywania medali. Sama PFSN choć posiada za sobą poparcie Ministerstwa Sportu i Turystyki, choćby nie wiem jak bardzo się starała, nie będzie w stanie sprostać wszystkim potrzebom sportowców niesłyszących. Każda inicjatywa dla sportowców niesłyszących, wychodząca z poza PFSN, każda dotacja z innych źródeł mogą być przydatne. Sukcesy na tegorocznej Olimpiadzie były wspólnym dziełem zarówno PFSN, PZSG jak i PZOG. Ważne aby sobie nie przeszkadzać, aby się szanować i starać od czasu do czasu współpracować bo wszyscy na tym mogą zyskać.
Polscy olimpijczycy w sali im.Alechina, w głębi pamiątkowa tablica
Sala gry
Nasze trofea
Hotel SANA
Mecz z Węgrami
Tą stronę odwiedzono już: 1947 razy
25.08.2010 02:26
Basket
20.07.2010 09:09
Litwin
17.07.2010 00:49
Maja
14.07.2010 15:29
wodnica
14.07.2010 13:39
Litwin